Sopro FF455 biała zaprawa do płytek, moja opinia.

Sopro FF455 czyli biała zaprawa klejowa do płytek.

Jakiś czas temu miałem okazję pracować na zaprawie Sopro FF455. Pominę powody, dla których przy tej konkretnej realizacji wybrałem firmę Sopro bo nie o to tu chodzi. Zależało mi na białej zaprawie, która „ogarnie” temat białych płytek gresowych w rozmiarze 60x60cm, konkretnie tych ze stajni Tubądzina. Tu muszę podziękować handlowcom Sopro za szybką reakcję. Parę dni i zaprawę miałem na budowie.

Przejdźmy do konkretów:

1. Urabialność

Tu muszę przyznać, że nie stosowałem się ściśle do zaleceń z karty technicznej zaprawy i wody „lałem” tyle by dla mnie było wygodnie – niech ktoś się przyzna, że aptekarsko odmierza ilość wody do zaprawy klejowej, oczywiście inaczej ma się z zaprawami fugowymi.

Mieszanie krótkie, nie rózni się w zasadzie od zapraw innych wiodących firm, po kilku minutach ponownie trzeba zamieszać, klej wyraźnie zaczyna wiązać w wiadrze. Drugie mieszanie sprawnie się kręciło. Tak, przy przesypywaniu z worka kurzy się „ładnie” – to mały minusik. Generalnie jest ok.

2. Aplikacja

Podłoże to przetarty, gruntowany tynk gipsowy na ścianach i betonowa posadzka. W strefach mokrych i cała posadzka oczywiście (bo to łazienka) zabezpieczony cementowym szlamem izolacyjnym Sopro DSF 523 (cała technologia Sopro). Grzebień z zębami 10mm na ścianę/posadzkę i oczywiście sama płytka na ostro. Nie zauważyłem jakiejś wielkiej różnicy w nakładaniu, lubię biały klej, przyjemniej się na takim pracuje. Na ściany konsystencja była bardziej zwarta, taka gęsto-plastyczna, na posadzkę bardziej plastyczna. Z pacy nadmiernie nie „uciekała”, na ścianach pierwsza przyczepność też ok, dałbym nawet ok z plusem.

3. Naskórkowanie

Karta techniczna podaje, że powinienem się ogarnąć z nałożeniem płytki na ścianę/podłogę w czasie nie dłuższym niż 30minut. Wiadomo jak w łazienkach jest, słaba wentylacja, jak sezon grzewczy to i gorąco, jak lato (a to było wyjątkowo upalne) też komfortowo nie jest. Starałem się by nakładać klej na podłoże na max dwie płytki. Jeśli miałem na fragmencie docinki płytek to najpierw je wykonywałem i wtedy kilka (więcej niż dwie) nakładałem. Nie przekraczałem katalogowego czasu. Nie zauważyłem naskórkowania. Jest więc ok, mimo podwyższonej temperatury i zmniejszonej wilgotności w pomieszczeniu.

4. Spływ

Jedna płytka ważyła ok. 9kg, najlżejsza więc nie była. Jak wspomniałem wyżej na ściany klej rozrabiałem do konsystencji gęsto plastycznej i tu miałem miło (co najmniej). Płytka „przyklepana” do ściany i ciężko ją było dosunąć do właściwego położenia. Zawsze lekko przy pierwszym położeniu płytki odsuwam ją, dociskam i przesuwam na właściwe miejsce – tak by grzebieniowy klej lepiej pod płytką się rozprowadził. Pierwsza przyczepność, zassanie naprawdę dobre. Przesunąć płytkę o 2-3mm było ciężko, mimo jej wagi. Jaki więc spływ ma akurat ta płytka na soprowskiej 455-ce? Nie zauważyłem by był. Mimo słupa kilku 9-cio kilogramowych płytek. Jednak wszystko zależy zapewne od konsystencji zaprawy. Jak się nie przesadzi z wodą – będzie dobrze.  Pod tym względem 455-a daje radę na kilka plusów.

5. Rozpływ i przyczepność

Przyznam się, że rozpływu na ścianie nie sprawdzałem. Płyta przyssana, odkleić świeżej bez problemów nie można to po co ruszać. Na posadzce uparłem się i kilka kafli podniosłem. Fakt, że gęstość inna niż na ścianie ale było porządnie. Co prawda technika układania też z lekkim przesunięciem, grzebień z zębami nie półokrągłymi ale i tak rozpływ, pokrycie płytki było bardzo dobre. Na posadzce, mimo urobionej mniejszej gęstości, podniesienie ułożonej płytki to wyzwanie (moja kielenka „stękała” głośno, a pewnie jakaś szpachelka by pękła przy trzonku).
Jedną płytkę odkuwałem, kilku dniową. Klient chciał by w tym akurat miejscu wzór mu się spasował. Już po kilku minutach pracy młotkiem i przecinakiem chciałem inwestorowi aortę przegryźć. Płytka w kawałeczkach, żadnego większego fragmentu. Potem jeszcze skuwanie resztek kleju z posadzki – też masakra. Jeśli miałbym odkuwać płytki po miesiącu to… nie powiem.

Moja subiektywna opinia

Zaprawa klejowa Sopro FF450 w moim przypadku sprawdziła się doskonale. Nie kręciłem całego worka, nie lałem wody katologowo, to nie firmowe laboratorium czy fabryczne miejsce testów, a normalna budowa. Nie zawsze jest czyste (czyt. nowe) wiadro, nie zawsze idealne i jednorodne podłoże. Warunki na budowach są inne, a i na każdej ścianie może być różnie. Każdy glazurnik zazwyczaj urabia zaprawę „pod siebie”, taką gęstość jaka mu najbardziej odpowiada i generalnie pod konkretną płytkę.
Na wyróżnienie zasługuje pierwsza przyczepność, tzw zassanie – zapewne podstawą tu wypełnienie podpłytkowe więc i odpowiednia gęstość kleju (mylę się?). Kolejną zasługą, wartą przypomnienia to spływ, którego nie zauważyłem. Podobała mi się ta stabilność.
Jakieś minusy? Już wspomniałem, że przydałoby się zmniejszyć pylenie przy urabianiu. Kolejnym to te łamiące się szpachelki przy podrywaniu świeżej płytki 😉

Z czystym sumieniem mogę zaprawę Sopro FF455 polecić wszystkim wykonawcom.

Zawsze polecam lekturę karty technicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *